w tygodniu trzymam kalorie, IF 16/8, treningi, a w weekendy lecę w kulki: pizza, wino, słodycze; jak ograniczyć szkody, co działa doraźnie i realnie, a co to tylko mity?
Zjedz białko i sałatę przed imprezą, wypij ocet z wodą, pij za każdy drink wodę
dzięki @kamilsroka, ocet działa u Ciebie realnie, czy placebo, bo ja czuję różnie; białko przed wyjściem robi robotę, ale potem słone przekąski mnie niszczą
Doraźnie: 30–40 g białka + 10–15 g błonnika (psyllium/warzywa) 30–60 min przed; 1–2 łyżki octu w 300 ml wody chwilę przed; spacer po posiłku 10–20 min; elektrolity i 1–2 g sodu jeśli alkohol; w sobotę trening siłowy przed imprezą; w niedzielę refeed białko/warzywa i sen; pomijam śniadanie, ale nie nadrabiam kalorii.
u mnie ocet to mit, tylko zgaga i meh
Jeśli pijesz, celuj w wytrawne, unikaj miksów z sokiem; hit to soda z solą i cytryną po powrocie na nawodnienie; glukoza po piwie szaleje, więc lepszy gin z tonikiem light albo woda gaz; sen priorytet
Ja robię zasadę 2 z 3: trening, białko, sen; weekend max dwie bomby
brzmi jak szukanie wymówek, albo jesz normalnie albo nie, kontrola to kontrola, żaden ocet cię nie uratuje
spoko @mariusz1985, nie szukam wymówek, tylko planu B; życie się dzieje i chcę minimalizować straty, a nie udawać że nigdy nie wyjdę ze znajomymi
Z perspektywy danych CGM/HRV: lepiej wcześniejsza kolacja i alkohol przed 20, spacer 20–30 min, 300–500 ml wody na drink; w niedzielę strefa 2, sauna, uzupełnij potas i magnez
małe triki: guma do żucia, żeby nie chrupać chipsów
Weekend nie musi resetować tygodnia: plan 2–3 posiłków, zero płynnych kalorii, alkohol po jedzeniu, ruch rano, nocna blokada kuchni, waga w poniedziałek bez dramatu, wróć do rutyny