Jezioro robi mi reset głowy, bo jest horyzont i światło. Beczka to szybki protokół po siłowni, 3 minuty, koniec, bez rozkminiania i romantyzmu.
Testowałem oba, preferuję jezioro, mniej bodźców oddechowych dla mnie osobiście.
ja tam wolę beczkę, mąż pilnuje czasu i termos z herbatą stoi obok zawsze gorącą mocną.
Od strony hormonów: zimne jezioro i dłuższa ekspozycja podnosi kortyzol wolniej, ale wyżej, za to w beczce wyrzut jest krótszy. Jeśli macie problemy z tarczycą, pilnujcie czasu i rozgrzewki, bo wychłodzenie szyi potrafi sponiewierać.
Znalazłem w logach HRV spadek po beczce większy niż po jeziorze, może przez stres oddechowy na starcie u mnie akurat.
Szacun @biocardio_pl, z tym „płaszczem” w beczce trafiłeś, jak mieszam wodę jest trudniej zdecydowanie bardziej czuć.
Na rozgrzewkę robię napar z imbiru, miodu i cytryny, po jeziorze wchodzi lepiej niż po beczce zdecydowanie mi.
Dużo mi rozjaśniło, dzięki @biocardio_pl i @gutpro1990. Sprawdzę mieszanie wody i oddech nosowy, a w jeziorze skrócę pływanie, więcej marszu.
Dla mnie best combo: jezioro w weekend z ekipą, w tygodniu beczka po treningu. Różne bodźce, oba dają kopa solidnego.