Chcę ogarnąć nawodnienie bez przesady: jakie proste reguły stosujecie na co dzień, żeby nie chodzić z baniakiem, ale też nie odwodnić się w biegu?
U mnie działa 1 szklanka po wstaniu, bidon 500 ml przy biurku i łyk co godzine
Dzięki @marek1992, a w treningowe dni dorzucasz elektrolity czy wystarcza woda z kranu i sól do posiłków
Prosta heurystyka: 30–35 ml wody/kg masy/dobę jako baza, koryguj temperaturą, wysiłkiem i kolorem moczu (słomkowy jest ok), napoje z kofeiną liczą się, ale równoważ je; przy długim poceniu dodaj sodu 500–1000 mg/d, nie pij litrami na raz, unikaj nocnego przelewania i szanuj sygnał pragnienia
ja liczę szklanki, 6 dziennie i zupa też się liczy
Jeśli długo się pocisz, sprawdź etykiety: woda średniozmineralizowana 500–1500 mg/l pomaga, patrz na sód >300 mg/l przy upałach, magnez ~50 mg/l i potas ~20 mg/l na plus; izotonik domowy: woda, szczypta soli, miód, sok z cytryny
To jeszcze @biocardio_pl: kawa i herbata naprawdę wliczają się w bilans, czy jednak odwadniają po cichu
Potwierdzam to co pisał @biocardio_pl i @mineraly_kalisz: najczęstszy błąd to przeginanie wodą bez sodu, spada sód i głowa boli; utrzymaj równowagę, waż się przed/po treningu, różnica to orientacyjna ilość płynów do uzupełnienia, nie więcej
piję jak mi się chce, żółty mocz znaczy stop, proste
Dla większości: start od 2 litrów na dobę, rozłóż w czasie, pij do posiłków i miej butelkę przy pracy, przy upałach trenując dodaj elektrolity, wieczorem zwolnij dla snu